Jak bardzo pokochałam Italię czyli relacja Zofii i jej Summer Au Pair 2014
Jak bardzo pokochałam Italię czyli relacja Zofii i jej Summer Au Pair 2014

Każdy posiada swój własny obraz Włoch. Czasem kojarzone są z filmem „La dolce vita” Roberto Benigni. Typowe włoskie miasteczko, humor, luz, uśmiech i wino. Inni mają Włochów za głośnych zagorzałych fanów piłki nożnej, leniwych pijaczy kawy, palących trzy paczki papierosów dziennie. Karmimy się stereotypami, nie zdając sobie sprawy jak bardzo różnią się od rzeczywistości. Nie wiedzieć czemu, wiedza jaką odkryłam na studiach w dziedzinie włoskiej kultury i języka, zainspirowały mnie tak bardzo, że zachciałam tam zamieszkać, chociaż na chwilę.

Pierwszy raz wyjechałam do Italii w ramach programu Erasmus. Wynajęłam mieszkanie i zaczęłam tam studia. Pół roku, daleko od domu, bliskich i przyjaciół, stanowiło ogromną szkołę życia. Niestety, Erasmus rządzi się swoimi prawami. Wykładowcy mówią do studentów w języku angielskim, a czas spędza się głównie ze studentami z innych krajów. Wróciłam do Polski z niewielką znajomością języka, nie mając wciąż dużego pojęcia o włoskiej kulturze. Od  powrotu szukałam możliwości i innego sposobu powrotu do Włoch. Na Au pair trafiłam zupełnym przypadkiem. Znajoma znajomemej znajomego pojechała do Szwajcarii i bardzo jej się podobało. Pomyślałam, czemu nie?

Dokumenty, mnóstwo dokumentów, a czasu na ich wypełnianie, jak na lekarstwo. Pracowałam w knajpie, biorąc po kilka zmian na raz, tak żeby móc odłożyć i zarobić na wyjazd. W chwilach kryzysu uciekałam myślami do moich Włoch, które tak bardzo chciałam poznać. Po kilku miesiącach w końcu udało mi się wszystko skompletować. Teraz trzeba było tylko czekać na rodzinę.

W mojej głowie widziałam ten wyjazd, jako półtora miesięczny pobyt we włoskiej rodzinie. Najlepiej żeby była dwójka dzieci, chłopak i dziewczyna. Rodzice dobrze by było, gdyby znali angielski. Mówiąc tylko po włosku, moglibyśmy mieć problemy z ustalaniem podstawowych form współpracy. Mój Tata zaraził mnie miłością do Toskanii, zatem Toskania- to był mój cel. Poza tym Dante Alighieri, rodowity florentczyk uznawany jest za ojca języka włoskiego, a toskański dialekt jako najpiękniejszy i możliwie najbardziej włoski. Chciałam też mieszkać w większym mieście, żeby nie umrzeć z nudów i fajnie było by mieć rower, bo przecież każdy Włoch na filmach ma rower!

Oferta pracy, Toskania- Prato 20 kilometrów od Florencji, Rodzina- Dwójka dzieci, chłopiec Mattia 12 lat i dziewczynka Margheritta lat 7, Rodzice, obydwoje mówiący płynnie po angielsku, własny pokój z widokiem na wzgórza, kurs języka włoskiego na pobliskim uniwersytecie i stary zardzewiały rower z koszykiem, wyłącznie do mojej dyspozycji.

Po przyjeździe nie mogłam przestać się uśmiechać. Data mojego przyjazdu pokryła się z pokazem baletowym Margheritty. Zaraz po dojechaniu do domu zdąrzyłam poznać dzieci, rodziców,dziadków, przebrać się i już musieliśmy wychodzić na przedstawienie. Dopiero co moja mama ściskała mnie na lotnisku, a kilka godzin później siedziałam w wielkim teatrze, na rynku starego miasta w Prato. Czy to jakaś magia?
                Pierwsze dwa tygodnie były dość ciężkie. Musiałam wejść w rytm rodziny i nauczyć się ich trybu życia. Także poznanie dzieci i wspólne zabawy wypadały blado. Trudno było nam się dogadać. Mattia mówił po angielski, Margheritta ani słowa. Musiałam zatem sklecać zdania po włosku i tłumaczyć je na angielski, tak aby obydwoje mnie zrozumieli. Dodatkowo była między nimi duża różnica wieku.. i wiadomo, różnica płci. Jedno chciało namiętnie grać w piłkę nożną, drugie bawić się całe popołudnie lalkami Barbie. Każdego wieczora padałam do łóżka o 22 nie mając siły na nic. Mówienie w dwóch językach, a myślenie w trzecim to ciężka szkoła. Jak się jednak okazało później, najlepsza jaka mogła mi się przytrafić.
               
                Po pewnym czasie włoski zaczął mi przychodzić z większą łatwością. Dzieci mnie poznały, a ja poznałam je. Szłam im na ustępstwa w wybrze gier , one natomiast były grzeczne i pomagały wymyślać nowe zabawy. Zatem, robiliśmy origami, bawiliśmy się w przebieranki, pokazy mody, budowaliśmy zamki z klocków lego, graliśmy w piłkę , walki na poduszki, karty, rysowaliśmy obrazki, piekliśmy ciasta… dotarłam do najgłębszych zakamarków mojej kreatywności. Co najważniejsze, dzieci się nie nudziły, a na tym rodzicom zależało najbardziej.

Rodzice byli wyjątkowi. Byłam już trzecią Au pair w ich domu. Wiedzieli dokładnie czego ode mnie oczekują. Ani razu nie mieliśmy, kłotni, wyrzutów, spięć, czy niedomówień. Obdarzyli mnie ogromną gościnnością i dużym zaufaniem- w końcu opiekowałam się ich dziećmi w ich domu. Jak się okazało na samym końcu, mama Ilaria  będąc w moim wieku także wyjechała z programem Au Pair jako niania dwójki dzieci do Londynu. Doskonale wiedziała z czym mogę mieć problem i co może być dla mnie trudne. Tata natomiast widząc moje zaangażowanie i chęć poznania Włoch, codziennie przy kolacji bardzo dużo opowiadał o swoim kraju. Legendy, językowe łamigłówki, wtajemniczał pokazywał na mapie miejsca, która powinnam zobaczyć. Co ciekawe, obydwoje wiedzieli, że uczę się włoskiego. Ustanowili zasadę, że do godziny 17 mówię po angielsku, potem w domu rozmawiamy wyłącznie po włosku. Na początku sytuacja bardzo mnie stresowała, natomiast  siedmioletnia Margheritta świetnie odnalazła się w roli nauczycielki. Widząc moją zakłopotaną minę, dokładała wszelkich starań, używając mowy ciała i tłumacząc bardzo powoli o co jej chodziło. Odpuszczała dopiero, kiedy rzeczywiście zrozumiałam i wyczytała to z mojej twarzy. Na długo w pamięci pozostaną mi te wieczory, kiedy po skończonej kolacji jedząc arbuzy, słuchałam opowieści o kraju, który nie wiedzieć czemu, pokochałam tak bardzo.

Zainspirowana całą przekazaną mi wiedzą i coraz bardziej pewna moich umiejętności językowych, w każdy weekend otwierałam mapę Toskanii, zamykałam oczy i wybierałam punkt do którego chcę się udać. Poczym brałam plecak, szłam na stację, kupowałam bilet i jechałam odkrywać nowe miejsca. Cała wyjątkowość tych podróży opierała się głównie na korzystaniu ze strony www.couchsurfing.org . To strona zrzeszająca ludzi, gotowych przenocować podróżnikow w swoich prywatnych domach, pokazania im miasta, lub zjedzenia z nimi po prostu wspólnego obiadu. Kiedy się o tym czyta, brzmi to brawurowo i niebezpiecznie. Jednak, nie przekonasz się, dopóki nie spróbujesz. „Jest we Włoszech jakaś fundamentalna serdeczność (…). Uwidacznia się ona również w pewnych podstawach, których pan może już nie dostrzegać. Ale my ją widzimy. Nieobecność szowinizmu, samokrytyka oraz niemalże dziecięce zaciekawenie innymi. We Włoszech nie patrzcie po prostu na ludzi; widzicie ich” (z listu amerykańskich czytelników, opublikowanego prze Beppe Severgniniego w jego ksiazce La Bella Figura). W Polsce jest niewielu użytkowników tej strony, we Włoszech natomiast jest ona na tyle popularna, że postanowiłam spróbować.

I tak, podczas pobytu w Sienie, przez Couchsurfing, trafiłam na kucharza który ugościł mnie w swojej restauracji, podając mi do spróbowania najlepsze sery, oliwki, oliwę i pesto jakie w życiu jadłam, do tego piliśmy wino i rozmawialiśmy o wspólnych doświadczeniach z uciążliwymi klientami w restauracji. We Florencji natomiast poznałam chłopaka mniej więcej w moim wieku, który pokazał mi to miasto i okolice od zupełnie nie - turystycznej strony. Jedliśmy pizzę i piliśmy wino na Piazza Pitti, przechadzaliśmy się otoczeni zabytkami w środku nocy. W weekend wolny od pracy, pojechaliśmy na przejażdżkę do Fiesole skąd rozpościera się widok na całą Florencję. Tydzień później, jadąc na skuterze do San Miniato, zrobiliśmy piknik wśród żółtych słoneczników.
               
                W Voletrze z kolei poznałam uroczą parę, która dogłębnie znała historię każdego zakątka tego wyjatkowego miasta. Oprowadzili mnie, zjedliśmy obiad, napiliśmy się wina i wróciłam do Prato. Tych podróży było dużo dużo więcej, ale nie chcę tu nikogo zanudzać. Chodzi mi o ukazanie idei i pomysłu funkcjonowania tej strony. W końcu Au pair-ki wyjeżdzają z kraju, na kawał czasu. Porzucają wygodne rodzinne miejsca, które doskonale znają, łakną przygody i odkrycia czegoś nowego. O to
moja rada- czasem warto zaryzykować i podjąć nowe decyzje, których w codziennym życiu, nigdy by się nie podjęło.

Ostatniego dnia mojego pobytu w Prato, kiedy rano dzieci wraz z tatą wyjeżdżały nad morze, usłyszałam słowe które chciała by usłyszeć chyba każda niania. Margheritta położyła mi się na kolanach a Mattia usiadł obok, tata życzył mi szerokiej podróży i powiedział „It was great to have you here for this 6 weeks. No,I’m sorry it wasn’t great, it was beautifull”. Zainspirowana tymi przeżyciami, po zakończeniu projektu Au Pair, wraz z moją koleżanką z Polski wyruszyłyśmy w dalszą podróż po Włoszech, opierając się właśnie na idei couchsurfingu. Była to wyprawa, która ostatecznie utwierdziła mnie w przekonaniu, że były to najlepsze wakacje w moim życiu.
Pozdrawiam
Zofia



bieżąca relacja/zdjęcia: 1 | 2 | 3
Wszystkie relacje Au Pair/galerie zdjęć
14 lis 12Au Pair Kasia w Nowym Joku: Hallowen, Huragan Sandy i wakacje w Miami!
7 lis 12Au Pair w Nowym Jorku! Relacja z pobytu Andżeliki :)
7 lis 12Au Pair Wielka Brytania- Kamila z wizytą nad Tamizą!
10 paź 12AuPair Wielka Brytania- wyjedź do Londynu: pracuj i ucz się języka na kursach za granicą!
10 paź 12Au Pair Chiny- przysmaki tradycyjnej kuchni chińskiej :)
10 paź 12Au Pair Nowy Jork - Malwina przedłużyła pobyt o kolejny rok!
3 paź 12Au pair London - Natalia rozpoczyna swój pobyt Au pair w Wielkiej Brytanii
3 paź 12Au Pair Norwegia 2012 - Anna w Skandynawii
26 wrz 12Program Au Pair USA - wyjazd do Ameryki- relacja Andżeliki
25 wrz 12Patrycja w Sanfrancisco- najnowsze zdjęcia naszej Au Pairki z USA
25 wrz 12Alicja w Chinach- zdjęcia i relacja z Szanghaju
24 wrz 12Relacja z wakacyjnego pobytu Karoliny w Belgii
21 wrz 12Pozdrowienia z Seattle :) Au pair Małgorzata w USA
20 wrz 12Justyna w Bristolu- nowe zdjęcia i relacja z wyjazdu Au Pair do Anglii
19 wrz 12Nowe zdjęcia z pobytu Dagmary w Chinach- Pekin! Au Pair w Chinach!
30 sie 12Marlena w Anglii- nasza Au Pairka po 8 miesiącach opisuje pobyt
30 sie 12Renata jest Au Pairką w Newbury:) College, dom host rodziny oraz zdjęcia miasta
30 sie 12Marieta w USA- zobaczcie relację i bloga naszej \"amerykanki\" :)
9 sie 12Au Pair Norwegia- Paula od grudnia poznaje Skandynawię
21 cze 12Nowojorskie zycie Au Pair- Ania wyjechała z Prowork do USA
 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8


    tel.: +48 022 323 63 35
    tel.: +48 022 828 31 34
    
 

adres: ul. WARECKA 8/46
(metro Nowy Świat)
00- 040 Warszawa
biuro czynne: pon.- pt. - 9.00 -17.00


email: biuro@prowork.com.pl
skype: prowork_aupair