Summer AuPair Francja- paryskie wakacje 2011
Summer AuPair Francja- paryskie wakacje 2011

Witam wszystkie przyszłe Au Pair.

Mam na imię Basia, mam 19 lat i niedawno wróciłam z 2miesięcznego wakacyjnego pobytu u francuskiej rodziny, pod Paryżem.

Moja przygoda z aupairowaniem zaczęła się dość spontanicznie, tak po prostu stwierdziłam, że chciałabym podszkolić trochę język przed studiami- studiować będę oczywiście język francuski. Poza tym- lubię dzieci i mam doświadczenie w opiece i organizowaniu im czasu. Obaw miałam sporo, nasłuchałam się różnych, mrożących krew w żyłach historii, ale stwierdziłam, że jak nie spróbuję, to się nie dowiem. I tak, dzięki pośrednictwu firmy Prowork udało mi się znaleźć moją fantastyczną rodzinkę. Rodzice plus dwójka dzieciaczków- dziewczynka 9lat i chłopczyk 11. Szczerze mówiąc, byłam przerażona pierwszą telefoniczną rozmową z nimi, ale okazali się bardzo fajnymi ludźmi, byli niesamowicie mili i wyrozumiali, kiedy zdarzyło mi się czegoś nie zrozumieć lub nie umiałam się wysłowić po francusku.

Spędziłam z nimi dwa wspaniałe miesiące. Przez pierwszy miesiąc  moje obowiązki to m.in. wyprawienie dzieci rano do szkoły, przypilnowanie, żeby zjadły śniadanie, umyły zęby itd. Kiedy dzieci były w szkole, miałam czas dla siebie. Następnie dzieciaki wracały ze szkoły na obiad, który często robiliśmy wspólnie, potem znów szły do szkoły i miałam czas wolny. Od ich powrotu ze szkoły w okolicach godziny 16,30 zajmowałam się nimi do powrotu rodziców, czyli mniej więcej 2-3 godziny.  W środy, francuskie dzieci nie chodzą do szkoły, więc musiałam zajmować się nimi przez cały dzień. Ze względu na to, że są to już starsze dzieci, musiałam pomóc im w pracach domowych, co dla mnie było też świetną okazją do powtórki np. francuskiej gramatyki, ponieważ oni również uczą się takich rzeczy, jak ja niedawno w liceum, przed maturą. J Oprócz zabaw wszelkiej maści, bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy, dyskutowaliśmy na różne tematy np. o różnicach między Francuzami i Polakami, o kuchni naszych krajów itd. tak więc nie dość, że dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, to wciąż byłam zmuszona do składania zdań złożonych w obcym języku.. Zdecydowanie poziom mojego francuskiego wzrósł o 300%. ; ) Nie uczęszczałam na kurs językowy, gdyż o tej porze roku (a pojechałam tam w czerwcu) nie rozpoczynał się żaden kurs, ale moja rodzinka zrobiła mi kurs indywidualny, pokazując francuskie filmy, prasę, książki, muzykę… Miałam również świetny kontakt z rodzicami dzieci. Bardzo wiele się dzięki nim nauczyłam, zdobyłam nowe doświadczenia, stałam się jeszcze bardziej odpowiedzialna i zaradna życiowo.

Często chodziliśmy razem do kina(oczywiście nie pozwalali mi chodzić na wersje angielskie filmów- to by było za proste..:)), do restauracji z jedzeniem z całego świata, jako, że byli miłośnikami np. kuchni meksykańskiej, czy japońskiej. Skosztowałam również kilku francuskich specjałów, jednak na samym początku zostałam uprzedzona, że ślimaków ani żabich udek u nich nie zjem, a fe. ;) W ogóle bardzo podobało mi się to, że oni bardzo dużo czasu spędzali ze sobą, rodzice cały swój wolny czas poświęcają dzieciom. Oczywiście nie pozwalali mi się czuć tą ‘na boku’,  brałam udział we wszelkich wyjazdach, spotkaniach ze znajomymi , byliśmy nawet razem nad oceanem u rodziców ojca rodziny, na wakacjach. Właściwie czułam się jak członek rodziny. Zawsze byli uśmiechnięci i pomocni, bardzo chętnie uczyli się polskich słówek do tego stopnia, że ‘dzień dobry Baszia’ i ‘dobranoc Baszia’ stało się małą tradycją. : )

Byłam ich trzecią au pair z kolei, ale czułam się tam bardzo doceniona za swoją pracę, chwalili mnie za każdy dobry ruch, mówili, że ‘przywróciłam im wiarę w au pair’, bo te poprzednie średnio się starały.. J Ale ja pracowałam u nich z przyjemnością, czasem może miałam chwile słabości- wiadomo, że dzieci się kłócą, czasem są nieprzyjemne, kiedy powiesz ‘nie wolno’, ale to nigdy nie trwało długo i koniec końców kończyło się hasłem ‘ Je t’aime Baszia’ J

Jeżeli chodzi o najprzyjemniejszą część, czyli poznawanie okolic.. Mieszkałam niecałą godzinkę drogi komunikacją miejską od Paryża, tak więc korzystałam ile się dało. Miałam całkiem sporo wolnego, tak więc zobaczyłam stolicę Francji praktycznie w całości i jestem, krótko mówiąc, pod OGROMNYM wrażeniem. Niesamowite miasto, niesamowity klimat, niesamowici ludzie, niesamowity ogrom zabytków i klimatycznych zakątków, po prostu coś pięknego! A co najlepsze- większość słynnych miejsc obywatele UE do 25-26 roku życia mogą zwiedzać zupełnie za darmo, wystarczy okazać tylko dokument tożsamości przy kasie. Tak więc potrafiłam wyjechać o 7 rano i wrócić o 21 i być tak zachwyconą, że jeszcze potem dyskutowałam z rodzinką do późna w nocy o tych wszystkich pięknych rzeczach.

Mimo wielkich obaw przed mnóstwem rzeczy- począwszy od lotu samolotem, przez barierę językową, aż po złapanie dobrego kontaktu z dziećmi i radzeniu sobie samej w wielkim mieście- szybko się zaklimatyzowałam i bardzo żałuję, że to wszystko tak szybko się skończyło.

Moja host rodzinka zapowiedziała, że na pewno przyjadą zobaczyć Polskę i, że nie ma opcji, żebym nie przyjechała do nich na wakacje w przyszłym roku. Bardzo się z nimi zżyłam i mam nadzieję, że jeszcze długo długo będziemy utrzymywać kontakt. A potem, kto wie, może jakieś studia w Paryżu.. ;)

Do wszystkich przyszłych Au Pair- nie bójcie się, tylko dajcie sobie szansę przeżyć piękną przygodę!

Pozdrawiam ciepło,

Basia


    tel.: +48 022 323 63 35
    tel.: +48 022 828 31 34
    
 

adres: ul. WARECKA 8/46
(metro Nowy Świat)
00- 040 Warszawa
biuro czynne: pon.- pt. - 9.00 -17.00


email: biuro@prowork.com.pl
skype: prowork_aupair