Relacja ze słonecznego zakątka Anglii - Cambridge
Relacja ze słonecznego zakątka Anglii - Cambridge

Może zacznę od tego, że ten wyjazd był najlepszą decyzją w moim życiu. Trochę żałuję, że nie podjęłam jej wcześniej, bo wśród innych au pair czuję się „dinozaurem” ;) Dobrze, że chociaż młodo wyglądam i wizualnie niczym się nie odróżniam, wszyscy dają mi jakieś 20 lat ;)

Od chwili usłyszenia mojej host mamy przez telefon, wiedziałam już, że to będzie „moje miejsce” i tak właśnie było. Gdzie uczyć się angielskiego, jak nie w Cambridge? ;) Dwa tygodnie przed wyjazdem mailowałam z host mamą, pytała się jak urządzić mi pokój i jakie jedzenie lubię, żeby zrobić odpowiednie zakupy. Przyjechała z dziewczynkami na lotnisko i tak rozpoczęła się moja przygoda. Początkowo było bardzo ciężko – rozłąka i brak znajomych na miejscu, pierwsze tygodnie wypełniały mi więc wycieczki rowerowe – dostałam od host rodziny rower do poruszania się po mieście i zaczęłam intensywnie z niego korzystać. Po 3 tygodniach odnalazłam international cafe i potem krąg znajomych sukcesywnie się powiększał. Z pobliskiego klubu polonijnego pożyczyłam gitarę, zaczęłam jeździć na wycieczki rowerowe z tutejszym klubem, tam poznałam chłopaka, który zaprosił mnie na cotygodniowe rozgrywki rounders (angielska wersja baseballa). W weekendy jeździłam na zorganizowane wycieczki, a także na samodzielne wyprawy z zapoznanymi ludźmi – najmilej wspominam 3-dniowy wypad do Peak District i zdobycie najwyższego szczytu Anglii (około 600 metrów, ale krajobraz iście tatrzański ;) Odwiedziłam m. in. Bath, Bristol, York, Dover, Londyn, Nottingham, Windsor, Brighton, Cantenbury, Oxford, Ipswich, Ely, Rochester, Stratford, kilka miejscowości nad morzem, liczne zamki i pałace ;) Na tygodniowy urlop wybrałam się do Hiszpanii i wszystko udało mi się opłacić z kieszonkowego, które naprawdę spokojnie wystarcza na wszelkie zachcianki ;)

W wolnym czasie dołączyłam również do 2 chórów, a także chcąc szlifować angielski – zapisałam się na 2 prace wolontariacie – w jednej z nich szukam artystów, którzy chcieliby zaprojektować kartki okolicznościowe, a w drugiej obsługuję klientów w składzie z meblami.

Moja host rodzina jest przewspaniała, co jakiś czas dostawałam komputerowy kurs angielskiego, czy też „pomoce naukowe”, zawsze służą radą i starają się pokazać mi wszelkie aspekty angielskiej kultury. Podczas Wielkanocy czułam się jak członek rodziny, znajomi i krewni, którzy przychodzą w odwiedziny, również mnie tak traktują. Z host rodziną spędziłam wspaniały wakacyjny dzień nad morzem, naszpikowany atrakcjami dzień w Legolandzie, strasznie fajną Halloween party, czeka mnie jeszcze musical w Londynie i ... wigilia – na zakończenie, mimo że wyjeżdżam przed świętami – host mama chce zrobić tradycyjną angielską Christmas Eve z prezentami i kolędami! Jestem w trakcie przygotowywania starszej Loli do grania kilku kolęd na ukulele (mała gitara).

Po powrocie mam zamiar zdać certyfikat CAE – bez wahania mogę teraz powiedzieć, że mój poziom angielskiego znacznie się poprawił i jest zaawansowany! Poziom mojego pieczenia – również ;) Podczas pobytu upiekłam z fanką pieczenia z Kamerunu około 20 nowych ciast!

To był niesamowity czas, którego nie zapomnę do końca życia! Myślę, że na tym nie poprzestanę... Może teraz czas na Chiny? ;)

 

Marysia Kubacka


    tel.: +48 022 323 63 35
    tel.: +48 022 828 31 34
    
 

adres: ul. WARECKA 8/46
(metro Nowy Świat)
00- 040 Warszawa
biuro czynne: pon.- pt. - 9.00 -17.00


email: biuro@prowork.com.pl
skype: prowork_aupair